Str. Główna · Kategorie · Biblia · św. Księgi? · Linki zew. · Transmisje rel. · Apokryfy · Mój kanał YT · Z życia wzięte · Wyd. dotyczące ŚJ · Archiwum zgr. ŚJ · · · Maj 22 2019 18:36:42
Mój zyciorys-2 wśród ŚJ
W 1985 r. przyjąłem chrzest na zgromadzeniu międzynarodowym ŚJ-wy w Poznaniu. Tą decyzje przypisuję Danielowi N, "starszemu" z Ciechocinka, który przyjeżdżał raz w tygodniu (28 km). Po niedługim czasie się przeprowadził do Bułgarii, gdyż stamtąd pochodziła jego żona. Kiedy tam się osiedlił, przyczynił się w dużym stopniu do ożywienia działalności ŚJ. Można powiedzieć, że za zasługi został niejako nagrodzony umieszczeniem go na zdjęciu w miesięczniku Przebudźcie się! 1992/5/31, wraz z rodziną (1-Daniel, 2-Ruben, 3-Krystian, 4-chwilowo zapomniałem).



W roku 2006 zostałem wykluczony z tej społeczności. Ten okres 21 lat nie uznaję za stracony, ale jako wzbogacenie w nowe doświadczenia, oraz wiele emocjonujących przeżyć tego okresu. Jednak chcę się skupić na końcowym tym etapie i odpowiedzieć na zadawane często pytanie: Co spowodowało, że WTS mnie wykluczył ze swej społeczności? Tak naprawdę, to trudno mi ustalić powód, ale postaram się przedstawić sytuacje, które są jedynie domniemaniem, gdyż oficjalnego powodu mi nie podano.

Zatem w dużym streszczeniu mej pozycji w zborze, a potem zacznę od sytuacji, które mogły być przyczyną mego odsunięcia mnie z grona ŚJ-wy. Po pewnym sprawdzeniu się w działalności zboru, zostałem mianowany ,,sługą pomocniczym". W związku z tym otrzymywałem wiele dodatkowych zadań zw zborze. Do bardziej wyjątkowych zaliczam bycie "sługą literatury". Zadaniem było prowadzenie analizy rozpowszechnionej przez głosicieli i na tej m.in. podstawie zamawianie na następny miesiąc. Był okres dostarczania jej z punktu odbioru. Byłem jakiś czas lektorem. Uczestniczyłem w wizytach pasterskich u "braci" u boku "starszego zboru". Powierzono mi dwa razy wykład publiczny, o którego byłem poproszony 5 min. przed zebraniem na podstawie szkicu przemówienia. No i to, że podczas wizyt pasterskich nadzorcy obwodu uczestniczyłem też na spotkaniach ,,sług i starszych", nie dostępnych do pozostałych członków zboru.

Po około 18 latach bycia ŚJ miałem pewien bagaż obserwacji, z których wynikał, że niektóre zachowania osób na przywilejach w zborze nie zachowuje się zgodnie z podstawowymi głoszonymi normami. Nie chodzi mi o drobne, lub sporadyczne błędy, ale o poważniejsze. I tak m.in. Często na zebraniach podkreślało się podporządkowanie się prawom cezara, gdy nie kolidują z Bożym. Tymczasem prywatne firmy prowadzone przez ŚJ zatrudniały pracowników na "czarno". Nie były to sporadyczne sytuacje, ale stało się to dość powszechne. Sam byłem zatrudniany podczas przebywaniu na zasiłku dla bezrobotnych, co gryzło me sumienie. Nie robiłem tego z powodu mej konieczności, ale na usilną prośbę "brata" mającego firmę, która to z kolei przyjmowała zlecenia u innego ŚJ mającego jeszcze większy zakład. Podczas mej pracy, dowiadywałem się, że "brat" nadrzędnej firmy pozyskuje pracę dla siebie, a równocześnie dla nas. Czasem uzyskiwał pracę, za wręczone łapówki. Chociaż w tym ostatnim przypadku dowodów brak, to jednak przecieki były dość wiarygodne.

Pożyczka.
Inne doświadczenie przeszedłem, gdy dwu braci biologicznych pełniących funkcję "starszych" zboru pożyczało ode mnie pieniądze i nie wywiązywało się z umownego terminu. Doszło nawet z jednym z nich, że gdy monitowałem o zwrot, to wykazał nawet zdziwienie, o jakie pieniądze mi chodzi. Ostatecznie zwracali mi. Pewnego jednak razu przyjechali do mnie późnym wieczorem o kolejną pożyczkę dla jednego z nich. Pożyczyłem część, której oczekiwali, choć wcześniej sobie przyrzekłem, że już następnym razem nie udzielę tej pomocy. Resztę proszonej pożyczki miałem udostępnić następnego dnia po pobraniu z banku. Pożyczkę gwarantował zwrócić po dwu tygodniach. Jednak przemyślałem i nie pożyczyłem pozostałej kwoty, znając prawdopodobieństwo jego niewypłacalności jako, że był zadłużony do tego stopnia, że wkraczał mu komornik. Postrzegałem jego zadłużenie, które nie było wynikiem lenistwa, lecz nadmiarem obowiązków w zborze, które to przyczyniały się do braku czasu na prace dochodową. Z upływem terminu nie zwrócił mi. Nie dość tego, to jeszcze zadłużał się u "braci", szczególnie u osób w podeszłym wieku mających emerytury. Co ciekawe to, że pożyczał na słowo wiary, co było sprzeczne z tym co głosił w przedstawianych punktach zebrań zborowych.

Tam jako nadzorca zboru podkreślał, że takie transakcje trzeba zawierać na piśmie, aby uniknąć nieporozumień i tym samym nie przynosić hańby na imię Boże. Mimo, że byłem cierpliwy, to jednak co jakiś czas zwracałem się o zwrot długu. Nawet sam przychodził i prosił o wyrozumiałość i przedłużenie kolejnego terminu zwrotu, zawsze przed wizytą nadzorcy obwodu. Ale jego zachowanie miało też podłoże wyrachowania. Polegało to np, że gdy było zebranie NSK i był tam punkt ,,Omówienie potrzeb zboru", gdzie była dowolność wyboru tematu przez "starszego" zboru. Przed zebraniem nawet raz trafnie przewidziałem temat, dotyczący plotkarstwa. Jego głównym celem było jednak zamknięcie ust w sprawie dzielenia się informacjami o jego niespłacanych zobowiązań. Jako nadzorca zboru pouczał w przedstawianym punkcie zebrania, że gdy dochodzi do jakichś pomówień na "braci", to nie należy wysłuchiwać, lecz jego zawiadomić, gdyż on jest ustanowionym przez ducha świętego, do utrzymywania zboru w pokoju. Chociaż przemówienie miało charakter ogólny, to jednak z myślą o zabezpieczeniu siebie przed niepomyślną reakcją zadłużenia, co rzutowałoby na jego pozycję.

Gdy po dwu latach nadeszła wizyta "brata" obwodowego (J.B.), to postanowiłem zgłosić obwodowemu. Po zgłoszeniu zapytał mnie, czy o wysokość pożyczki i czy dokonaliśmy na piśmie? Odpowiedziałem, że nie, gdyż domaganie się potwierdzenia pisemnego, byłoby wyrazem braku wzajemnego zaufania i że nasza społeczność ma się charakteryzować prawdomównością i sprawiedliwością, a zwłaszcza osoby mający szczególnie wysoki przywilej zamianowani. Odpowiedział, że jestem ja winien z powodu braku potwierdzenia na piśmie, bo skąd ma wiedzieć, czy mój zarzut jest prawdziwy? Odpowiedziałem, owszem i bym pogodził się z tym faktem, gdybym był tylko jedynym wykorzystanym. Jednakże najwidoczniej obwodowy rozmawiał z dłużnikiem, do czego się przyznał, zobowiązując go do spisania zaczerpniętego długu. Jednakże odwlekał, aż obwodowy odjedzie i na tym się skończyło.

Pytania o sprzeczności
.Po tylu latach bycia ŚJ wiele się nauczyłem, ale przyszła też potrzeba wyjaśnienia pewnych wychodzących poza zwykły program zebrań. Kiedy się pytałem, dlaczego są takie sprzeczności, to byłem zbywany, że mam na tyle umiejętności, że jest biblioteka z potrzebną literaturą, to mogę tam sobie szukać odpowiedzi. Próbowałem zagadywać innych, ale inni dostrzegając trudność w wyjaśnieniu, odsyłali mnie do nadzorcy zboru, tego samego, co był dłużnikiem i który radził szukać w literaturze. Prócz tego byłem zdegustowany ujawnianiem przez niego poufnych informacji o pewnej "siostrze" w jej sprawach intymnych, które powodowały trudności małżeńskie.

Zlecono mi załatwianie autokaru na zgromadzenie okręgowe. "Starszy" zboru polecił mi pobierać od braci więcej pieniędzy za dojazd, niż wynika to z kosztów umowy z przewoźnikiem. Pytam się - dlaczego? Odpowiedział, że nadwyżkę wrzuci się do skrzynki dobrowolnych datków. Pytam - jak to, bez ich zgody? Poinformowanie mnie, że można braci wykorzystywać materialnie wbrew ich woli, gdy zachodzi dobro rozwoju ewangelizacji. Gdy spytałem na jakiej podstawie tak twierdzi, to powiedział mi, że robi dla mnie wyjątek w zaufaniu, że zatrzymam to do siebie. Nie zadając mi jednak pytania, czy na to przystają, powiedział: Na kursie dla starszych zboru udzielono im takiego instruktarzu. Nie dowierzając spytałem: No jeśli tak, to muszą być jakieś podstawy biblijne. Podał m.in. Wyj 3:22 "pożyczkami ogołocicie Egipcjan" oraz przypowieść Łuk 16:1-10 o dłużnikach którzy zmieniali pisemną umowę długu. Dalej w 9 wers, że: za pomocą nieprawego wzbogacenia się, być przyjętym do wiecznych miejsc Bożych. Oraz, że dla zwykłych głosicieli ma to być ukrytą tajemnicą (1Tym 3:9). Być może w swej nadgorliwości czerpał z Przebódźcie się 2000/3/21 z podtytułu: ,,Ostrożni jak węże". . Ale jak ma się to do współbraci w wierze?

Kiedy byłem sługą literatury, to pewnego razu była informacja o nowej książce(może broszura, dobre już nie pamiętam), na którą można składać zamówienia, ale w ten sposób, że tylko dla tych, którzy uczestniczą w szkole teokratycznej. Po zrealizowaniu zamówienia był list, w którym poinformowano o zmniejszeniu ilości zamówionej. Poradzono, aby niedobór był tak rozdzielony, aby tam gdzie jest kilkuosobowa rodzina przydzielić tylko jedną. List oddałem zgodnie z zaleceniami nadzorcy zboru. Przychodzi inny "starszych" zboru, którego rodzina jest czteroosobowa i żąda czterech zamówionych. Po wyjaśnieniu, że pula została zmniejszona i wskutek tego przyznano jedną dla rodziny i to może sprawdzić u "brata" mającego list o zmianie. Pomimo wyjaśnień zażądał powołując się na Heb 13:17, że mam "przewodzącym zborem podporządkować się". Przekomarzanie nabrało nieprzyjemnego charakteru. Gdy zawołałem brata mającego ów list i konfrontacji, to ów domagający się "starszy" nagle wyparł się, jakoby wywierał nacisk na mnie, co spowodowało przedstawienie mnie w roli oszczercy.

Podczas wizyty nadzorcy obwodu (J.N.) miałem punkt w szkole teokratycznej. W tym punkcie było o proroctwie upadku "Babilonu Wielkiego". W jednym ze zdań wypowiedziałem: ,, ... ale dla Świadków Jehowy w roku 1919 Babilon Wielki upadł" Po zebraniu na osobności podszedł do mnie obwodowy i zaczął mnie karcić słownie mniej więcej tak: Coś ty nawygadywał? Przecież kościoły mają się dobrze, ich życie religijne kwitnie, mają wpływ na polityków. Trzeba się przygotować na podstawie literatury ŚJ, a nie strzelać bzdury. Odpowiedziałem, że przedstawiłem zgodnie z literaturą. Obwodowy kontynuuje: Chyba na podstawie literatury katolickiej? Ja, że mu przyniosę Strażnicę i przyniosłem na drugi dzień (w-1989/9/5/2). Odczytałem mu to samo zdanie co na zebraniu. Wyrwałeś z kontekstu -krzyknął. Weź i przeczytaj sobie w całości. Do końca wizyty omijał mnie. Wiedziałem, że ma na myśli fizyczne istnienie, a ja duchową wolność głoszenia Ewangelii przez ŚJ. Wystarczyło w ciągu minuty sobie to wyjaśnić. Czyżby nadzorca obwodu nie wiedział, że literatura ŚJ uczy o duchowym upadku Babilonu? Mi nie chodziło kto z nas ma racje, lecz o tym co podawała Strażnica.

Podczas wizyty nadzorcy obwodu (M.M.) w zborze, uczestniczyłem w spotkaniu przeznaczonym wyłącznie dla starszych i sług pomocniczych. Nadzorca pouczył, żeby na zebraniu podczas wywoływania m.in. do odpowiedzi używać nazwiska (nigdy imienia) poprzedzonym "brat" lub "siostra" (NSK 1996 kwiecień str.7 (skrz. pyt). Spytałem dlaczego? Odpowiedział, że bracia z organizacji tak postanowili. Wyraziłem swe zdanie, że wolałbym, aby do mnie zwracano się po imieniu, gdyż moje nazwisko jest nieatrakcyjne. Ponadto spytałem, gdzie Biblia zabrania zwracać się po imieniu, skoro sam Bóg często nawet zmieniał imiona? Wówczas obwodowy spytał się mnie ile lat jestem w prawdzie? Ja, 17. Na to on wstał przy stole, powiódł ręką wokół siedzących i zdziwionym tonem powiedział. No, gdybyś był rok, to bym się nie dziwił. I zwrócił się do nadzorcy zboru. Powinniście się zastanowić nad tym, czy moje kwalifikacje zasługują, abym był na przywileju sługi pomocniczego.

Podczas wizyty nadzorcy obwodu w zborze (J.B.), przybyli na moje zaproszenie do mego domu z wizyta wraz, ze starszym zboru, celem wyjaśnienia pewnych spraw doktrynalnych. Z tego co pamiętam, to poruszyłem; z jakiego powodu utożsamiamy się z "wielką rzeszą" , skoro jeszcze nie wyszliśmy z "wielkiego ucisku" (Ob 7:9, 14)? Wiem też, że literatura wyjaśnia, że gdy przyjdzie Armagedon, to tacy ludzie muszą już skądś wziąć. Odpowiedziałem, że tak, ale przysługiwać będzie to określenie, tylko tym, którzy przejdą żywo z Armagedonu. Tymczasem co roku umiera tysiące ŚJ, którzy nawet nie doświadczyli jednej minuty tego okresu. Argumentacja obwodowego była następująca: Czy nie mam czasem kontaktu z odstępcami. Ja, że nigdy (w tym czasie nie miałem nawet internetu, ani nawet nie znałem kogoś takiego).

Inną poruszoną kwestią było wyrażenie przeze mnie opinii na temat 1 Kor 14:30-31, że na zebraniach powinna być uwzględniona możliwość wystąpienia każdego brata, który wyraziłby potrzebę poruszenia jakiegoś tematu, który nie jest objęty programem zebrań. Odczytałem te wersety, a tam jest: ,,każdy może prorokować". To starszy z naszego zboru zakwestionował następująco: W 1Kor 13:8 jest zakomunikowane, że proroctwa od chwili śmierci ostatnich apostołów zostały usunięte. Czyżbyś o tym nie wiedział po tylu latach w prawdzie? Ja odpowiedziałem: Ja nie mam na myśli jakichś nowych wiadomości pozabiblijnych, lecz o cytowanie tych z Biblii. O Takich cytowanych też można powiedzieć, ze prorokujemy. Nie zgodził się. To ja chciałem sięgnąć po literaturę, aby przedstawić, że mnie nie rozumie i że niema racji. Wówczas obwodowy się odzywa: Nie sięgaj i nie rób z nas głupków. My znamy naszą literaturę. Zareagowali na tyle nerwowo, że nie pozwalali mi na posługiwanie się literaturą, także w innych okolicznościach. Poczułem, że nie służą mi pomocą, lecz narzucają mi do bezkrytycznego przyjmowania, to co powiedzą.

Odniosłem wrażenie, że mieli obawę przed kompromitacją, że taki prostak jak ja, jest lepiej obeznany niż oni na wysokich przywilejach. Gdyby mi pozwolili sięgać po Strażnice i inną literaturę, to by mogło się okazać, że przyszłoby im wycofać się ze swych wywodów jednych ze znaczeń bycia prorokami (w- 2002/15/15/4-6{Dz 2:17-18}; def - prorokowania w-1992/3/3/5). Coraz bardziej zacząłem się czuć ubezwłasnowolniony w organizacji ŚJ, przez przypominanie mi, że przyjmując chrzest zobowiązałem się bez "szemrania" w pełni zaufać i być posłusznym (Zorganizowani ... s18-19; ). Kiedy chciałem powołać się na literaturę ŚJ, i wskazanie z nich, że mam prawo szukać wyjaśnień, a nie na samym naiwnym i łatwowiernym przyjmowaniu nakazów. Odpowiedziano coś w stylu: "Nie czas teraz na studium. Kwestionując nas, wykazujesz cechy odstępcze". Taka postawa "pasterzy", naprawdę mnie przygnębiała.

W tym miejscu jeszcze należy wspomnieć, że już nieco wcześniej przestałem brać udział w punktach zebrania, jaki i udzielania komentarzy w zebraniu Strażnicy. Przedtem niemal najaktywniejszy, teraz niejako w proteście na obojętność niewłaściwego zachowania się braci na przywilejach. Oczywiście nie mam na myśli wszystkich, gdyż u wielu dostrzegam też piękne zalety. Prawdopodobnie to spowodowało, że została dokonana wizyta u mnie pioniera specjalnego (K.S. - nowo delegowany), i "starszego (J.D.) Kiedy przybyli, to próbowałem zasygnalizować na przysługujące mi prawa powoływania się na literaturę. Zamiast dać mi szanse, nastąpiło podobnie jak w poprzedniej wizycie, o bezgranicznym posłuszeństwie. Zero posługiwania się literaturą z mej strony, natomiast tylko jednostronne wysłuchiwanie literatury, którą przygotowali pod moim kątem, bez modlitwy, co było sygnałem, że już mnie potraktowano jak odstępcę. Ponadto usiłowano wymusić na mnie oświadczenie, że nie uznaję "Klasy Niewolnika" z powodu niektórych mych pytań pod kątem nauk. Pozwólcie, że przedstawię to, czego nie mogłem podczas tej wizyty, to zrobię to teraz. To, że Zorganizowani wyd. 1990 r. nie zawierało o "bezgranicznym zaufaniu", a więc omawiane pyt. do chrztu takiego wymogu nie zawierało, jak mi wmawiano na podstawie II wyd 2005 s 18.

Natomiast w Strażnicy 2002/22/17/13 jest takie zdanie: ,,Dzisiejsi starsi również nie mogą 'zatykać swych uszu' na uzasadnione skargi (Prz. 21:13). A zamiast krytykować współwyznawców, powinni pokrzepiać i budować (1Kor 8:1)". Natomiast w Strażnicy z roku 1988/13/28-31 w artykule ,,Czy posłuszeństwo jest zawsze pożądane?" Jedno z odpowiedzi brzmi: ,,Nie, jeśli usiłują wyzyskać swoją władzę w sposób nie podobający się Bogu". Na str 30-tej. ,,A jak ma się rzecz ze zwierzchnością w zborze chrześcijańskim"? Dalej posłużono się m.in. wersetami: Gal 1:8 "Gdyby nawet anioł z nieba". 1Ja 4:1 "Nie wierzcie każdej natchnionej wypowiedzi, ale sprawdzajcie, czy pochodzą od Boga". ,,Jehowa nie oczekuje od nas ślepego posłuszeństwa. Nie chodzi Mu o taki posłuch, jaki może wymóc treser na zwierzęciu za pomocą cugli i bata. Właśnie dlatego powiedział Dawidowi: ,,Nie bądźcie bez rozumu niczym koń i muł: ... (Ps 32:9).

Z mej strony, to mogę podejrzewać, że cała ta nagonka na mnie była sprowokowana przez brata dłużnika. Mógł zapałać nienawiścią do mnie, że mu przeszkodziłem i wymyślił spisek. Czy było tak, czy nie, to jednak ostatecznie wyznaczono mi termin komitetu sądowniczego. Nie podając mi powodów za co jestem pozwanym, mimo domagania się, co jest poważnym uchybieniem o czym książce ,,Zorganizowani" na stronie 153 (obok fragment kopii).





Ja bardzo byłem zadowolony, że doszłoby do wyjaśnienia tegoż konfliktu, ale postawiłem warunek: W Sali Królestwa po zebraniu Strażnicy i wykładzie przed całym zborem. Dlaczego? Dlatego, że oskarżyciele mieliby utrudnione mataczenie. Ułatwieniem mataczenia był brak zapisu naszych rozmów podczas składanych mi wizyt, czego się domagałem. Przewidując, że te wizyty mają charakter poprzedzający wykluczenie, chciałem poprosić bezstronnego obserwatora, który ewentualnie byłby świadczył przebieg dyskusji. Oczywiście się na nic nie zgodzili. W ten sposób pozbawiając mnie jakiegokolwiek dowodu. Po pierwszym mym niestawieniu się na KS przy "zamkniętych drzwiach", wyznaczono mi nowy termin sądząc, że mogło z mej strony zajść usprawiedliwiona niemożność stawienia się. Ja ponowiłem ponownie swój warunek przed całym zborem. W efekcie wykluczono mnie.
Odwołałem się listem poleconym do Nadarzyna (z boku potwierdzenie).



Po odwołaniu zawiadomiono mnie o jeszcze jednym KS. Ja, jak w poprzednich utrzymywałem ,,przed całym zborem". Po dwu tygodniach przybyli dwaj "starsi" z powiadomieniem o ostatecznym i prawomocnym wykluczeniu. Na pytanie ,,za co"? Zdawkowa odpowiedź; ,,za głoszenie nauk babilońskich" i, że dalszych wyjaśnień nie będą już mi udzielać, choćbym o nie zabiegał.
Nawigacja
Wyszukiwarka
Wizerunki
Trójca
Krzyż-pal
Cuda
PNŚ a doktryny
Kontrowersje
Wierzenia
Sędzin i okolice
Galeria
Forum
Download
FAQ
Kontakt
Kategorie Newsów


Ostatnie Artykuły
Rola kobiet w NT
Błędy biblijne cz. II
Błędy biblijne cz. I
Błędy biblijne cz. III
Zgromadzenia ŚJ
Ostatnio online
gambit163 weeks
Danieltic186 weeks
JosephTigo209 weeks
Nelsonrak251 weeks
DonaldNeat257 weeks
Cardinalis S...276 weeks
gmltktlgt283 weeks
michaloxe284 weeks
przemotoyto285 weeks
Werona11320 weeks

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | fashiontrends.icu | frmode.eu